niedziela, 17 sierpnia 2014

Bo prawda boli

Następnego dnia obudziłam się już w swoim domu,obok mojego Mario,który tak słodko spał.Dziwiło mnie to że w łóżku leżałam prawie naga.Dodatkowo gdy chciałam się podnieść to strasznie bolała mnie głowa.
-Ałła.-Złapałam się za głowę gdy podjęłam drugą próbę wstania z łóżka.Moje jęki obudziły Mario.
-Kobieto, nie jęcz.-Powiedział i zachował głowę pod poduszkę.
Położyłam Głowę na poduszkę i zaczęłam się zastanawiać co ja robiłam wczoraj wieczorem.Za nic nie mogłam sobie przypomnieć co wydarzyło się tamtej nocy.Pamiętam wszystko do momentu,gdy poszłam z Mario do środka.
-Mario?-Zapytałam całując Niemca w tors.
-Tak.-Od powiedział zaspany.
-Może wiesz, czemu jestem tutaj w łóżku na pół naga i ty koło mnie leżysz.Bo ja nic nie pamiętam.
-No... bo ty strasznie się upiłaś , a że ja też piłem i nie mogłem kierować to zamówiłem taxi.I pojechaliśmy do ciebie i...
-Mario czy my...-W głowię zaczęły mi się tworzyć dziwne myśli.
-Nie...nawet cię nie tknąłem, tylko zdjąłem z ciebie bluzkę i spodnie żeby było ci wygodniej spać.
-Aha... na pewno?-Mówiłam z niedowierzeniem.
-Skarbie, mówię prawdę  nie mogłem się wspostrzymać gdy zobaczyłem cię bez koszulki,ale nie jestem taki, że wykorzystuje dziewczynę gdy ona nie ma świadomości o tym co robi.Nadal miałam co do tego wątpliwości ale OK ufam mu.
-Kocham cię.-Pocałowałam go namiętnie.
-Dobra koniec tych czułości bo jestem głodny.-Powiedział Mario głodomór.
-Wieczne głodny,grubasie.-Powiedziałam z uśmiechem.
-W cale nie jestem gruby to są mięśnie.-Powiedział napinając owe mięśnie.
-Ta mięśnie, popatrz na Cristino Ronaldo jakie on ma mięśnie.
-Czyli uważasz,że on jest od mnie lepszy?-Zapytał przybliżająca się do mnie.
-A tego nie powiedziałam akurat.
Zeszłam z łóżka i w samej bieliźnie kierowałam się w stronę szafy gdzie były moje wszystkie ulubione ciuszki.
-To nie,to też nie i to tez Nie.-Zaczęłam wywalać wszystko z szafy.
-Kobiety.-Załamał się Mario.
-No ja nie mam się w co ubrać.-Powiedziałam wywalając całą zawartość mojej szafy.
-Dla mnie, możesz się w ogóle nie ubierać.
-Twoje marzenia misiu.-Od powiedziałam decydując się w końcu na To .
Po krótkim odświeżeniu,miałam już schodzić na dół lecz z pokoju zapomniałam wziąć mojego telefonu.Kierowałam się w stronę pokoju miałam już nacisnąć za Klamkę lecz za drzwiami usłyszałam dziwną rozmowę Mario.
-No jestem u niej,teraz się myje...zaraz z stąd pójdę kochanie....nie nie spałem z nią kocham cię...To pa.
Nie wiedziałam co mam o tym sądzić.Kim  jest ta osoba.To wszystko było bardzo dziwne wczoraj Marco mnie przed nim ostrzegał a dzisiaj jakieś dziwne telefony.Postanowiłam narazie nic z tą sprawa nie robić.Nie chciałam podejmować pochopnej decyzji,która znów może doprowadzić mnie do łez.Weszłam do pokoju jak by nigdy nic i wzięłam mój telefon z komody.Mario siedział na łóżku i pisał SMS.
-Kotku idziesz na śniadanie ?-Zapytałam z uśmiechem.
-Wiesz ja , muszę lecieć na trening.-Powiedział jąkając się.
-Aha, no dobrze to Pa.-Pocałowałam go w publiczek.
-Pa.-Powiedział i zniknął w drzwiach.
-Dziwne.-Powiedziałam sama do siebie.Aby sprawdzić czy chłopaki na prawdę maja dzisiaj trening zadzwoniłam do Marco.Po paru sygnałach usłyszałam głos Niemca
-Hej.-Powiedział radosnym głosem.
-Witaj,ja mam do ciebie pytanie.
-Słucham?
-O której dzisiaj macie trening.
-O 18:00 a co chcesz przyjść popatrzyć jak tam spisuje się twój Mario.
Na chwile ucichłam zastanawiająca się czy on jeszcze jest mój w ogóle.
-Weronika halo, jesteś?
-Tak... ja...-Zaczęłam się jąkać.
-Spotkamy się za 30 minut w kawiarni na rogu przy Stadionie.
-Ok.-Powiedział ocierając łzy.
-Pa.-Ostatni raz usłyszałam głos Reusa i walnęłam telefonem o podłogę tak ,że rozwalił się na 3 części.
Wiedział,że on mnie oszukuje i pewnie zdradza.W takim razie po co się ze mną wiązał skoro zaraz miał mnie zdradzić.Nic z tego nie rozumiem.Podniosłam się z łóżka  i kierowałam się w stronę drzwi wyjściowych.Do stadionu miałam 20 minut.Tak więc ruszyłam.Przez całą drogę zastanawiałam się po co Mario chciał ze mna chodzić z koro teraz ma  mnie zdradzić.W końcu dotarłam na miejsce.Weszłam do kawiarni i zajęłam pierwsze lepsze miejsce przy stoliku.Długo nie musiałam czekac na Marco gdy zjawił się on po 3 minutach.
-Hej.-Powitał mnie całusem w czoło.
-Hej.-Od powiedziałam z sztucznym uśmiechem.
-Ej coś mi tu nie pasuje.
-Ale co wnętrze ci się nie podoba czy co ?
-Ty mi się nie podobasz.
-No dzięki że jestem aż tak brzydka.
-Ej miałem na myśli że twoja mina mi się nie podoba jesteś taka...
-Jaka?
-Oprócz tego,że jesteś piękna to w tej chwili jesteś smutna Weroniko.
-Oj odezwał się spostrzegawczy Reus.
-Jak zawsze,znam cie nie od dziś.-Puścił mi oczko.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze,że cię znalazłam.
-Ja cieszę się jeszcze bardziej.A jak tam z Mario.
-Marco...ja coś podejrzewam?
-Co?
-Usłyszałam dziś dziwną rozmowę jego i jakiejś dziewczyny mówił do niej kochanie , a w dodatku mnie okłamał bo powie dział że ma trening i musi iść.Teraz pewnie zabawia się z nią.
-Taaa.-Marco odwrócił od mnie wzrok.
-Ej po tej minie wiem,że ty coś blondasie na ten temat wiesz.
-Ja nie.-Marco natychmiast zaczął zaprzeczać.
-No jasne mów!
-No bo on... Weronika.-Marco złapał mnie za rękę.
-Pamiętasz jak cię przed nim ostrzegałem,on cię zdradza.
-Czy tak fajnie jest bawić się moim uczuciami,przecież nie jestem zabawką.Czy on nie wie że mnie to boli.-W tej chwili się rozkleiłam.
-Cii młoda.-Marco mocno mnie przytulił.
-Ej ale to jest bez sensu po co on chciał ze mną chodzić jak po tygodniu mnie zdradza.
-No i tu mamy punkt x.
-Reus co ty pieprzysz jaki punkt x.
-No Mario założył się z Moritz em,że Mario cię przeleci .Uwież ja dowiedział się o tym dopiero dzisiaj i obiecuje,że jak go spotkam to po nim.
-Marco nie rób mu nic złego.-Powiedziałam przełykając gorzkie łzy.Mario mnie wykorzystał.



środa, 13 sierpnia 2014

Nadal nie mogę się odnaleźć w twoich snach.


Nadal nie mogę się odnaleźć w twoich snach.

Impreza po woli zmierzała ku końcowi.Wszyscy po nadużyciu alkoholu poszli spać lub padali gdzie popadnie.Pod ławą leżał upity Hummels, na kanapie Thomas Muller,Kevin, Roman,Bender,Kuba i Piszczu.A na podłodze swój przytulny koncik znaleźli Dominika i Moritz Leitner.I kto by pomyślał zawsze prawi mi kazania a teraz sama się upiła na amen cała Dominika.Alkohol dał w znaki również Mario,który spał z butelką wina na kanapie.Wydawało by się ,że oprócz mnie na sali nie ma nikogo trzeźwego ,lecz myliłam się.
-Hej.-Podszedł do mnie nie kto innym jak Marco Reus.
-A ty...nie piłeś.-Spojrzałam na niego z zdziwieniem.
-No dzisiaj sobie odpuściłem.-Powiedział z uśmiechem po czym wręczył mi drinka.
-Aha, no ja właśnie też nic nie piłam.
-No i jak podobała się niespodzianka?-Zapytał popijając napój.
-No, bardzo szczerze to całkowicie zapomniałam o moich urodzinach.
-Od tego masz przyjaciół.
-Jasne
-Dziękuje wam-Dodałam po chwili ciszy.
-Nie ma za co, a jak tam z Mario ci się układa.
-Wiesz on jest taki czuły,delikatny i romantyczny.
-I uparty.-Dodał Marco.
-Tak i to bardzo uparty.-Powiedziałam z uśmiechem.
-Kochasz go?-Zapytał Marco patrząc mi się w oczy.
-Tak,bardzo.-Powiedziałam.
-Neymara też kochałaś?
-Co to za pytanie.-Spojrzałam na niego.
-Nie uważasz,że to wszystko dzieje się za szybko,znasz go praktycznie dwa tygodnie, nie znasz go za dobrze.
-Dwa tygodnie wystarczyły mi bym go pokochała Marco.
-Jasne, nie znasz go będziesz przez niego płakać.
-Marco, to ty mnie nie znasz.-Powiedziałam i już kierowałam się z stronę wyjścia.
-Pamiętasz tego chłopaka co wtedy grał sam na boisku,miał on na sobie koszulkę Borussii .Pewnego dnia poznał dziewczynkę o imieniu Weronika, szalenie się w niej zakochał lecz nigdy nie miał odwagi by powiedzieć jej co do niej Czuje.Grali razem w piłkę codziennie.Przysięgi sobie ,że zostaną przyjaciół mi na zawsze.Połączyło ich jedno,wielkie marzenie.Lecz pewnego dnia osiągnęli swoje cele on grę w wielkim klubie w Niemczech a ona grę w Hiszpanii.Przez sławę stracili to coś na zawsze stracili przyjaźń już chyba na zawsze.Lecz chłopaki nigdy o niej nie zapomniał i czekał i kochał, najmocniej.I wieżył,że pewnego dnia ją spotka.Bo w życiu najważniejsze jest to...
-By żyć własnymi marzeniami.-Patrzyłam na niego i zamurowało mnie.
-Marco-Żółciłam się mu na szyję.
-Wiedziałem,że cie odnajdę mała.
-To jest sen.!
-To jest rzeczywistość.-Powiedział.
-Wyrosłeś na przystojnego i utalentowanego chłopaka.Z ką wiedziałeś,że to ja.
-Kiedy wyjechałaś, moje życie przewróciło się o 180 stopni.
-Czemu nie przyjechałeś, nie zadzwoniłeś.
-Myślałem,że mnie nie rozpoznasz i w dodatku ten Neymar.
-Co, Neymar ?
-Weronika to długa historia.
-Mamy dużo czasu opowiadaj.
-Ja, ja znałem Neymara.Poznałem go na obozie piłkarskim.Pewnego dnia on wyją twoje zdjęcie z kieszeni mówiąc 'kocham ją' zobaczyłem cię na tej fotografii i od razu poznałem ,wszystkie wspomnienia wróciły.On tyle mi o tobie opowiadał, że cię kocha i że chce mieć z tobą dzieci i nikt i nic mu tego nie zabierze.
-Marco...-Powiedziałam z łzami.
Spojrzał na mnie i płakał jak małe dziecko.
-Była impreza i on... on tam cię zdradził,gdy się o tym dowiedziałem zacząłem go bić.Na drugi dzień obudziłem się w szpitalu ze złamana nogą.Neymar stał przy mnie.
-I co zadowolony patrz co mi zrobiłeś, przez ciebie nie będę mógł grać LM.-Powiedziałem.
On tylko się śmiał.Wtedy odkryłem jakim to on jest draniem.Pamiętasz swój wypadek.
 Marco popatrzył na mnie.
-Jak mogłabym zapomnieć.
 -Wiedziałem o nim.-To jest jakiś koszmar ja chyba śnie,serce tak ściskało mnie w gardle,że nie byłam w stanie nic powiedzieć.
-Marco...to dla mnie za dużo jak na jeden dzień.
-Musiałem powiedzieć ci prawdę, nie chciałem żebyś cierpiała.
-Rozumiem,dziękuje.-Wyszłam z budynku i zapomniałam o całym świecie.Nawet nie wiedziałam gdzie idę.Moje serce było rozdarte na pół.Nie wiedziałam , czemu Marco ostrzegał mnie tak przed Mario.
Usiadłam na jakimś kamieniu i myślałam nad moim życiem.Nagle na moich biodrach poczułam dotyk rąk.
-Kochanie, co ty tu robisz taka sama.-Powiedział czule Mario całując mnie w czoło.
-Aaa ja no myślę sobie...o nas.-Powiedziałam i sztucznie się uśmiechnęłam.
-No ja też ostatnio dużo o nas myślę i doszyłem do wniosku,że jesteś moim całym światem.-Powiedział patrząc w moje oczy i delikatnie jeżdżąc swoją dłonią po moim kolanie.
Zatonęłam w jego oczach.
-Chodźmy do środka.-Mario wziął mnie za rękę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zostawcie po sobie jakis ślad ostatnio bardzo mało osób to czyta więc proszę o komentarze








sobota, 9 sierpnia 2014

Jak gwiazda

Nastał kolejny dzień.Wstałam z łóżka z świadomością, że jestem dziewczyną Mario Gotze.To takie dziwne uczucie,ja zwykła dziewczyna i on wielki piłkarz.Serio czy marzenia się spełniają, moje się spełniło.Chociaż na prawdę nie wiem czym sobie na to zasłużyłam. Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
Na wyświetlaczu Mario, odebrałam.
-Śpisz, jeszcze?-Mario zadał mi jak ,że oczywiste pytanie.
-A jak myślisz,przecież z tobą teraz gadam!.
-No czyli nie śpisz.
-Właśnie wstałam i myślałam o tobie.
-Dobrze się składa, bo ja całą noc myślałem o tobie mała.
-Kocham cie.
-Masz dzisiaj czas bo chciał bym  porwać cię dzis na Cały dzień. Jeżeli się zgodzisz oczywiście
-No jasne, dziś jestem wolna.
-No to ja zaraz po ciebie przyjadę.
-Ok a mogę się chociaż dowiedzieć gdzie mnie zabierasz?.
-Nieee bo to niespodzianka.
-No, niech ci będzie Mariosiu.
-No to widzimy się zaraz, pa.
Nacisto .Zeszłam na dół by zjeść jakąś kanapkę.Otworzyłam lodówkę,wyjęłam z niej wszystkie potrzebne mi produkty i zrobiłam sobie kanapki. Po skończonym śniadaniu już miałam wychodzić lecz na mojej drodze stanęła Dominika.


nełam czerwoną słuchawkę, ciekawe co on tam wymyślił.Poszłam do łazienki zrobiłam lekki makijaż , po czym włożyłam na siebie
-Hymmm a gdzież to się nasza Weronika wybiera?-Zaczęła oglądać mnie ze wszystkich stron.
-A co cię to.-Powiedziałam z lekkim uśmieszkiem.
-Dużo.-Od powiedziała ciekawska Dominika.
-Wiem Mario?-Dominika krzyknela.
-No Mario,Mario a coś ci nie pasuje.
-Nie czemu mi nie czemu ja nic nie mówię.-Zaczela się dziwnie jakać. Nastała cisza,nie wiem czemu ale ona jakoś dziwnie się zachowywała.Ostatnio cały czas tylko  pytała jak mi się układa z Mario i w ogóle.
-Dobra ja muszę iść,bo Mario na mnie czeka.
-Tylko Weronika nie zrób niczego głupiego.
-Paaa.-Powiedziałam przekręcający oczami.
Przed domem czekał na mnie  czarny sportowy samochód, w którym znajdował się Mario.
-Hej.-Przywitałam go całusem w publiczek.
-Hej.-Mario zaczął mnie namiętnie całować.
-Dobra, Lovelasie gdzie jedziemy.
-A to, to już niespodzianka.
Spojrzałam na niego kątem oka.Wsiadłam do samochodu i zaczęliśmy jechać.
-No powiec gdzie jedziemy no.-Jęczałam .
-Nie.-Mario powiedział stanowczo
-A daleko jeszcze.
-Tak.
-No Mario!.
-No i tak ci nie powiem niespodzianka to niespodzianka.
-Ale ty jesteś.
-No,sorry taki jestem.-Mario powiedział i szeroko się uśmiechną.
-Jesteś okropny.
-A ty piękna i uparta.
-Ej a ty.. . no ten gruby.
-Ja gruby to sa mięśnie kobieto.
-No mięśnie jasne.Daleko jeszcze.
-Ale ty jesteś uparta jak osioł
-Mario. -Spojrzałam na niego.
-Tak, mówił i smial mi się w oczy.
-Foch. UPARCIUCHU.
-A ty i tak mnie kochasz
Jechaliśmy tak i jechaliśmy i nagle,samochód zatrzymał się w lesie.
-Aha,to tutaj.-Powiedziałam lekko zdziwiona.
-Tak.-Czułam jego wzrok na moim ciele.Nagle Mario złapał mnie za kolano.Spojrzałam na niego
Moja pierwsza myśl to, uciekać,bałam się bo to nie wyglądało mi na miłą randkę tylko, miałam przeczucie że to coś strasznego.
-Ej co ty robisz?-Zapytałam przerażona.
-Weronika nie bój się ja nic ci nie zrobię.
-Mario,ja.
-Ciii nic nie mów.
-Ale.
-Dobra idziemy.-Mario wysiadł z samochodu i znów się śmiał.
-Jesteś głupi.
-Ale przystojny.
-Serio? -Przekręciłam oczami
Szczerze coś mi to śmierdziało.To było strasznie podejrzane.
Szliśmy tak przez ten las,robiło się coraz ciemnej.W oddali słychać było szum wielkich drzew.A ja strasznie się bałam.Szliśmy tak i szliśmy aż w końcu doszliśmy do tajemniczego miejsca.Stał tam dom, a w okół były drzewa.
-Weronika.-Mario złapał mnie za biodra.
-Tak?-Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka.
-Kocham cię i...-I nagle zaa duży drzew wyskoczyli ludzie i krzyknęli.
-Niespodzianka!!!!.
-AAAAAA!!!!!!!- Zaczęłam krzyczeć.
-Boże ludzie prze straszyliście mnie!-Zaczęłam się głośno śmiać.
-Ej,zapomniałaś ,że dzisiaj są twoje urodziny.-Podeszła do mnie Dominika.
-Ale po co to wszystko,wiesz jak ja się bałam, jaaa.
-No to będą twoje nie zapomniane urodzinki.
-sto lat sto lat-zaczął śpiewać Marco. A za nim pozostali zaczęli chórem .
-Wiesz czemu cie kocham bo jesteś wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju dokładnie jak ta gwiazda ,która świeci na niebie.
A wiesz czemu ja cie kocham bo po prostu jesteś moim całym światem Mario.
Staliśmy tak przytuleni do siebie nie myśląc o niczym.Ledwo co się znamy i już nie mogę się od niego oderwać.
-Ej no chodźcie sie bawić.-Krzyczał Marco,który już zapanował nad cała imprezą.
-A temu co?-Zapytałam.
-Wiesz, to jest stary imprezowicz więc wiesz.-Śmiał się Mario.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM ZA TAK DŁUGĄ PRZERWA, NO ALE TERAZ POWRACAM Z NOWĄ WENĄ.POKAŻCIE MI ILE OSÓB TO CZYTAM POPRZEZ KOMENTARZE NAWET MAŁE <3 LUB :( POZWOLI MI OCENIĆ ILE OSÓB TO CZYTA