piątek, 12 września 2014

Tak czy jednak nie ?

Po raz kolejny ktoś łamie mi serce,po raz kolejny przez kogoś wylewam moje łzy i po raz kolejny cierpię choć nie powinnam.Jestem beznadzieja i łatwowierna jednym słowem głupia.Znów dałam się wykorzystać.Uwieżyłam jak małe dziecko , że miłość istnieje.Myliłam się miłość nie istnieje, kto w ogóle to wymyślił MIŁOŚĆ.Siedziałam tak w kawiarni z Reusem.On cały czas patrzył nieruchomo w jeden punkt,a ja bawiłam się bez interesownie sznurkiem od mojej bluzki.W końcu odezwał się Marco.
-Miśka?
-Tak.
-Prawda,że ty już z nim nie będziesz ?
-Prawda.
-A prawda że szukasz miłości ?
-Miłość nie istnieje Marco.
-Jak to.
-No miłość nie istnieje właśnie teraz w to uwierzyłam.
-A wierzysz w marzenia ?-Zapytał powtórnie Marco.
-W marzenia tak.Marco...masz jakieś marzenie ?.-Powiedziałam opierając głowę o jego ramię.
-Mam jedno marzenie ,którego pewnie nigdy nie spełnię.
-Ej na pewno spełnisz.Musisz dążyć do celu.
-A cel mam tak blisko.-Marco  lekko się uśmiechną.
Spojrzałam na niego.
-Marco,miałeś jakąś dziewczynę ?-Zapytałam ni z tąd ni z ową.Czasem miewam takie bezndziejne pytania.
-Tak, ale te dziewczyny były puste, dla nich kasa to było wszystko.
-No to znów mamy wspólną wadę.Jakoś ja też nie umiem sobie znaleźć tego JEDYNEGO.-Patrzyłam na ludzi którzy obok nas przechodzili i nagle w oko wpadła mi pewna dziewczyna,która wyglądała jak by kogoś szukała i nie mogłą go znaleźć.Po chwili od tyłu podszedł do niej chłopak i namiętnie ją pocałował.I właśnie w tedy coś we mnie pękło.Czemu ja nie mogę być szczęśliwa.
-Marco musisz mi w czymś pomóc.
-Tak?-Marco raptownie na mnie spojrzał.
-Pomóż mi rozprawić się z Mario .
-Ok teraz ?.
-Tak teraz.-Powiedziałam przekręcając oczami.
-Co chcesz zrobić ?
-Hmmm a więc tak.Będę stała przed stadionem po waszym treningu .Gdy będziecie już wychodzić ty do mnie podejdziesz i pocałujesz, wiesz tylko całus taki.On pomyśli że go zdradzam.I ciekawe jak się będzie w tedy czół.
-No spoko ale nie wiem czy to będzie wystarcza dobre.
-Zaufaj mi .
-Musze już iść na trening.-Powiedział całując mnie w czoło.
-To widzimy się za godzinę.
-Pa.-Pożegnaliśmy się równocześnie.
W mojej duszy budziła się powoli chęć zemsty.Byłam strasznie zła w prawdzie nie wiem na kogo czy na siebie czy na Mario.Miałam różne myśli.A to zemsta a to zdrada i ten telefon z samego rana i ten zakład.Jak by nie mieli nic lepszego do roboty tylko głupi zakład.Ja naiwna, on wydawał się taki miły.
Cała godzinę kręciłam się po mieście.Patrzyłam na te wszystkie zakochane pary i coraz bardziej pragnęłam zemsty.Spojrzałam na mój zegarek.Była 18:45 za 15 minut chłopaki kończą trening a więc zamówiłam taxi i pojechałam pod stadion. W końcu nadeszła chwila zemsty.Stanęłam przed stadionem.Było strasznie zimno padał deszcz.Wszyscy wychodzili po treningu  wyłącznie z Mario.I w tedy od tyłu zaszedł mnie Marco.Złapał za biodra i odkręcił w swoja stronę.Lecz to nie był taki zwykły pocałunek jaki sobie wyobrażałam.Marco złapał mnie za Głowę i całował namiętnie.Nie mogliśmy przestać.
 -Pamiętasz jak w tedy mówiłem o moim marzeniu.-Powiedział Marco odrywając się od mnie.
-Tak o tym ,że nigdy go nie zrealizujesz.
-Właśnie teraz je spełniłem.Miałam go na wyciagniencie ręki i nigdy nie pomyślałam o tym że on na prawdę mnie kocha.
-Marco ja..-Znów zatopił we mnie swoje usta.W sercu czułam że powinnam przestać ale w rzeczywistości nie mogłam się od niego oderwać.To było silniejsze od mnie, nie wiedziałam co czuje. 
-A to co  ma być!!-Podszedł do nas zły Mario Gotze.
-Możesz sobie iść,myślisz ,że o niczym nie wiedziałam.-Oderwałam się od Marco i zaczęłam grać moją role.
-Co,o czym ty mówisz?
-O zakładzie.!
-Jakim zakładzie?!
-Wiesz co, jak mogłeś mnie tak wykorzystać.Myślisz że jestem zabawką,uświadomię cię jestem człowiekiem i mam takie same uczucia jak ty.-Mówiłam mu to prosto w twarz i nie bałam się moich słów.Czułam się coraz silniejsza.
-Zabije cię Reus!!!.-Mario powiedział.
-No to dawaj na solo.-Powiedział Marco.
-Myślisz że nie wiem ,że ty się w niej kochasz od dzieciństwa.Po co wymyśliłeś ten cały zakład.Nie mogłeś zrozumieć,że ona wybrała mnie a nie ciebie.-Mario zaczął pluć w twarz Reusowi.
-Ja nic nie wymyśliłem,mówię prawdę.-Spojrzała na Marco następnie na Mario i znów na Marco.Miałam jeszcze jednego asa w rękawie co do Mario.
-Tak a ciekawe jak wytłumaczysz ten telefon dzisiaj i czemu skłamałeś że masz dzisiaj trening o 11 jak miałeś o 18 ?
-To bardzo delikatna sprawa,moja mama jest chora na raka i dzisiaj rano musiałem szybko pojechać do szpitala bo poczuła się gorzej.Nie chciałem cię zamartwiać moimi problemami.-I znów moja porażka.Sama nie wiedziałam co ja w ogóle robię.
-Mario,mogłeś mi powiedzieć ja zaczynałam podejrzewać,że... mnie zdradzasz.
-Jak mogłaś tak pomyśleć kocham cię.-No i weź tu kobieto wiedz co robić.
-Marco po co to wszystko wymyśliłeś!-Odwróciłam wzrok na Marco.
-Bo ja...ja cię kocham!-Powiedział jąkając się przy tym i uciekł.-Czy wszyscy muszą zachowywać się jak dzieci.
-Ja nie wiem co mam o tym wszystkim sądzić Mario.
-Kochanie.
-Musze iść,Dominika na mnie czeka, Pa.-Odeszłam bo...bo stchórzyłam.Było mi strasznie wstyd, podejrzewałam Mario o zdradę a tak na prawdę to on w ogóle mnie nie zdradził.Byłam coraz dalej stadionu.Było strasznie zimno,chociaż było Lato.
-Cholera jasna.-Z nieba zaczął padać coraz to większy deszcz.
Za mną usłyszałam pisk opon samochodu.
-Ej może cię pod wieść ?-Zapytał Erik Durm uchylając szybę.
-Mógłbyś?
-Jasne wsiadaj.
-Dzięki,strasznie się rozpadało,a ja zapomniałam parasola.-Powiedziałam wsiadając do auta.
-Spoko żaden problem.-Powiedział Niemiec po czym się uśmiechną.
-Co tam u was, znaczy wiesz u ciebie i u Mario.
-No widzę że wieści szybko się rozchodzą.
-Dziewczyno Mario cały czas ćwierka o tobie.
Lekko się uśmiechnęłam.
-Od kiedy pojawiłaś się w jego życiu to stał się innym człowiekiem.
-Chcesz mi powiedzieć,że zmieniłam go na gorszę.
-Wręcz przeciwnie na lepsze.
-No to się ciesze.
Gadaliśmy tak z Erikiem aż do zatrzymania się pod moim domem.
-No dzięki za powózkę.
-Spoko Pa.
Powiedział i znikł w białej mgle.
Weszłam do domu zdjęłam buty i położyłam torebkę na małym stoliczku.Od razu na przywitanie Dominika i jej pytania.
-Do cholery jasnej,gdzie ty się szwędałaś!
-No tam i tam i tu.
-A telefonu to nie umiałaś odebrać.
-Brak baterii!
-Dobra teraz nie będę się z tobą kłócić.Mamy gościa,zachowuj się.
-No ja akurat umiem się zachować nie to co ty.
Weszłam do salonu a tam niespodzianka.Thomas Muller Bastian Schweinsteiger i Manuel Neuer.
-O hej.-Powiedziałam nieśmiało.
-Siemka.-Od powiedzieli równo z usmiechem.
-A wy co tu robicie?
-A przejazdem byliśmy w Dortmundzie to was odwiedziliśmy.-Powiedział Thomas.
-Kupę lat.-Powiedziałam siadając obok piłkarzy.
-No a ty stajesz się coraz to piękniejsza.-Powiedział Basti.
-No nie przesadzaj, za to ty strasznie się zmieniłeś!
-Przestać ja, ciągle ten sam przystojny Bastuś !
-Za to nasz Thomas!!! to jest duppera!!-Krzyknął Manuel.
-No a jak a jaki wygadany.-Wtrąciła się Dominika
-Wiecie ostatnio byliśmy w sklepie i Manuel musiał kupić mopa no nie...
-Po co mu mop?-Przerwałam Thomasowi w zdaniu.
-Bo mu się sprządac zachciało.
-No przepraszam bardzo kto wszedł do mojego mieszkania w brudnych butach a następnie połamał mop bo zachciało mu się grać na gitarze.-Powiedział Neuer.
-No nie wiem.-Odkręcił głowę w tył Basti.
-Ha ha.-Wybuchnęłam śmiechem.
-No człowieku on był uchlany w trzy dupy, wyglądał gorzej niż teraz.-Powiedział Thomas.
-E uważaj na słowa grubasie.-Trzasnął go po głowie Bastian.
-No a wiecie,że nasza Dominiczka ostatnio zapoznała takiego fajnego chłopaka.Ćwierkała o nim cały czas,jaki to on piękny wysportowany.
-Sorry nie ma takiego drugiego ideału jak ja.-Wtrącił się Muller.
-Alez oczywiście Thomasie że nie ma takiego głupiego matoła na świecie jak ty.-Powiedział Basti.
-Zaraz dostaniesz w czape po raz drugi.
-Ej  mam pomysł , chodźmy na miasto.-Podskoczyła do góry Dominika.
-No dopry pomysł dawno nic nie piłem, oczywiście mam na myśli soczek pomarańczowy.-Powiedział Basti przekręcając oczami.
-Taa jasne.-Powiedzieliśmy wszyscy równo.
-No jak Basti więcej wypije to tak pięknie śpiewa!-Wtrącił Manuel.
-Dobra tylko ja pójdę się przebrać i idziemy OK.?-Powiedziałam i poszłam na górę.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KOMENTUJCIEEEE I LECI NEXT JAK WAM SIĘ PODOBA TEN BLOG !!!!!!!!!



 




4 komentarze:

  1. Wchodzę codziennie na tego bloga, bo czekam na nexta i wreszcie się doczekałem. :-)
    SUPER BLOG!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny *-*czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny ,
    Czekam na kolejny i zapraszam do siebie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń