wtorek, 22 lipca 2014

Zauroczenie

Wyszłam z domu o 19:00 i udałam się pod stadion gdzie miałam spotkać się z Marco i Mario.
O 19:31 byłam na miejscu.Przed Iduną już czekali na mnie Marco i Mario.
-Hej -przywitałam chłopaków.
-No w końcu ile można czekać.-Powiedział Mario.
-Przepraszam za spóźnienie ale korki.-Przewróciłam oczami.
-To gdzie idziemy?.-Zapytałam.
-Planowaliśmy iść do klubu o tam.- Mario wskazał ręką w lewą stronę.
-No to chodźmy. Już mieliśmy iść gdy nagle zadzwonił telefon Marco.
-Halo.-Niemiec odebrał telefon.
-Akurat teraz, czy to konieczne… ale no dobrze zaraz będę mamo.
-Cholera jasna!. Marco powiedział wkładając telefon do kieszeni.
-Mamusia?. -Spytał Mario, z uśmiechem.
-Weź nawet nic nie mów muszę koniecznie jechać do mojej mamy nawet nie wiem po co.Więc muszę was opuścić przepraszam.
-Spoko damy radę bez ciebie.-Mario cwaniacko się uśmiechną.
-No Weronika uważaj na siebie bo nigdy nie wiadomo co mu odbije-Marco obrócił się na pięcie i udał się w stronę samochodu.
Zostałam sama z Mario.Patrzyliśmy sobie w oczy i się do siebie uśmiechaliśmy.
-No to gdzie idziemy?.-Zapytałam,przerywając niezręczną ciszę.
-Może po prostu się przejdźmy, tam jest mały park.
-No dobrze chodźmy.-Powiedziałam i ruszyliśmy w stronę parku.
Szliśmy tak wąskimi ścieżkami,nic nie mówiąc.W głowie cały czas przez głowę przelatywały mi myśli o Neymarze.To wszystko było strasznie dziwne,chce o tym zapomnieć,lecz nie mogę.Ludzie mówią,że nie da się wymazać osoby ,którąś kiedyś się kochało.W moim przypadku właśnie tak jest.Chce o nim zapomnieć lecz nie mogę.Nie wiem czemu choć bardzo bym chciała.Chce zacząć wszystko od nowa.
-Weronika.-Z moich myśli wyrwał mnie Mario.
-Tak.-Od powiedział mu patrząc w ziemie.
-O czym myślisz?
-O życiu,a szczególnie o przeszłości, a ty.-Spojrzałam na niego.
-Ja cały czas myślę o przyszłości.
-Masz jakieś marzenia?-Mario ponownie zadał mi pytanie.
-Hymm...marze by w końcu znaleźć prawdziwą miłość a ty?
-Moim marzeniem jest w końcu wyznać jednej pięknej dziewczynie, co do niej czuje, ale jakoś nie wiem jak to zrobić.
-Może po prostu powiedz jej to w prost.
-Brak mi odwagi nie wiem czy ona mnie nie odrzuci
-Gdy się jej nie spytasz to nigdy się nie dowiesz.A mogę wiedzieć kim jest ta szczęściara?
-Idźię obok mnie.-Mario staną na przeciwko mnie i swoim wzrokiem zmierzył moje oczy.
-Weronika znam cię tydzień i już nie mogę o tobie zapomnieć.
-Może to zauroczenie, Mario.
-Na pewno nie ja cię kocham.
-Mario ja...ja się boję.
-Czego.
-Boję się kochać, boję się,że moje serce znów będzie zranione.
-Przysięgam ,że ja na pewno cię nie skrzywdzę.
-Daj mi trochę czasu ja..muszę to przemyśleć.-Powiedziałam,puściłam jego rękę i jak tchórz uciekłam.
Wyciągnęłam z torebki telefon podłączyłam słuchawki i wsłuchałam się w piosenkę.
piosenka
Błądzimy we mgle.
Nie możemy przejść.
Zawiłych labiryntów
w korytarzach serc.
Zaplatam długą nić
Byś mógł do mnie iść.
Poza sobą już nie mamy nic. 

 Wróciłam do domu .Zdjęłam buty i udałam się na kanapę ,gdzie siedziała Dominika.
-Opowiadaj z kim byłaś i co robiłaś?-Zapytała jak zawsze ciekawska Dominika.
-A co ciekawość cię zżera.
-No ej opowiadaj.
-Dobra, mieliśmy iść z Marco i Mario na imprezę jednak do Marco zadzwoniła jego mama i musiał koniecznie do niej jechać.Więc zostaliśmy sami z Mario, poszliśmy do parku i on...-Spojrzałam na Dominika ,która się uśmiechała.
-Ej, czemu się jakoś dziwnie uśmiechasz?
-Nic,czemu ja, on...
-Wyznał mi miłość.-Dokończyłam.
-Jest!-Dominika zaczęła się cieszyć jak głupia.
-Mam nadzieje ,że od powiedziałaś mu tak.-Właśnie, czy ja coś do niego czuje on jest inny niż wszyscy,sama nie wiem co mam zrobić z tym fantem.
-Nic mu nie od powiedziałam,uciekłam.
-Co?...Jak to?
-No tak to Dominika ja znam go tydzień!
-Weronika nie wiesz co tracisz!
W głębi serca czułam,że go kocham ale jakoś nie mogłam podjąć decyzji czy na pewno,może warto zaryzykować w końcu co mi szkodzi.Ale czy nie popełnię tego samego błędu co Neymarem i będę za niego musiała płacić dość dużą cenę.Nie chciałabym popełnić tego błędu z przeszłości.
-Dominika masz rację,jutro mu to powiem.
-No w końcu!-Dominika odetchnęła z ulgą.

Nastał kolejny dzień.Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wykonałam codzienne poranne czynności po czym się ubrałam.Zeszłam na dół,gdzie czekało na mnie śniadanie.
-U pachnę Dominika postarałaś się.
-Jedz szybko bo zaraz wychodzimy.
-No ok.-Złapałam w locie kanapkę i już mieliśmy wychodzić z domu.

Po 30sto minutowej drodze , staliśmy przed Iduną.
-No to trzymam w kciuki zakocheńcze,ja już lecę pa.-Dominika mi pomachała i poszła na trening.Ja kierowałam się w stronę trybun,gdy nagle na swoich biodra poczułam dotyk dwóch znanych mi dłoni.
-Witaj piękna.
-Mario,przestraszyłes mnie debilu.-Powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-No to co będzie z nami.-Mario zapytał nieśmiało.Wzięłam głęboki wdech i powiedziałam.
-Kocham cię Mario.
-Może to zauroczenie.-Mario powtórzył moje słowa z wczoraj.
-A może to zauroczenie z czasem zamieni się w wielka miłość.-Powiedział i zaczęliśmy się całować.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No to 4 komu i leci kolejny.Proszę o wasze opninnie :)))))))))


3 komentarze:

  1. Rozdział jest zajebisty.Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcesz komentarz? To Ci dam. :P
    Ja chcę next. Dasz mi? : 3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest super . Dawaj dalej !

    OdpowiedzUsuń